poniedziałek, października 29, 2012

Żorżety i klateksy czyli weekendowe szaleństwo!

Ostatni weekend października spędziłam na wyjeździe do Twardogóry organizowanym przez Akademię Tańca. Liczyłam na wypoczynek, dużo treningu i mnóstwo zabawy.
No i nie przeliczyłam się! Zakwasy męczą, więc już następnego dnia pognałam na stretching na Robotniczą, żeby trochę porozciągać jeszcze te mięśnie. Ale po kolei...
Bo właśnie od kolei się zaczęło.
Długo moja podróż nie trwała, a śnieżne krajobrazy umilały spędzony w wagonie czas.



Na miejscu czekał mnie krótki spacer do ośrodka przez miasto. Szybkie rozpakowanie walizek i zaraz na pierwszy trening...


Zaczęliśmy oczywiście od Stretchingu. I nie chodzi mi tu o szybką rozgrzeweczkę! To było dokładne rozciąganie każdego z mięśni po kolei. Mogłyśmy więc kontynuować trening. Zumba rozgrzała nas wszystkie do czerwoności!


Muszę przyznać, że ten 3-godzinny trening wymęczył mnie najbardziej. Zaraz potem każda z nas wskoczyła pod prysznic. Obiadek, chwila odpoczynku i jedziemy dalej!
Tym razem Jazz - to było wyzwanie dla każdej z nas.




Po Jazzie coś dla każdej z Pań (i pewnie też dla Was, drodzy Panowie) - Sexy Dance!



Dość tych męczarni - czas na odpoczynek. Po kolacji czekała nas mała impreza integracyjna z pokazami tanecznymi.



Następnego dnia niektórzy obudzili się z zakwasami... Pobudziliśmy się dzięki Flamenco, Salsie i Tańcu Brzucha.

Zrobiło się bardzo zmysłowo i... trzeba było już wracać do Wrocławia. No cóż, wszystko, co dobre, szybko się kończy.
Jako że nie udało mi się przekazać Wam w jednym wpisie całej energii z tego wyjazdu, będę umieszczać po kolei dokładne relacje z nowych stylów tanecznych, jakie poznałam podczas wyjazdu. Już się nawet przyczajam do zapisu na Taniec Brzucha, kto dołączy?














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz