poniedziałek, czerwca 04, 2012

Nauki ciąg dalszy...

Jako, że skończył mi się kurs Party Dance, a na zajęciach z Tańca Towarzyskiego ciągle uczymy się czegoś nowego, postanowiłam potrenować z kolegą znane mi do tej pory figury. Zarezerwowaliśmy więc salę na dwie godziny. No dobra, tak na prawdę to mój znajomy chciał się nauczyć prowadzić kobietę w tańcu i ja się zgłosiłam na ochotnika :) Taka próba sił.
Biorąc pod uwagę, że swoją przygodę z tańcem w parze zaczęłam dopiero niedawno, to całkiem nieźle nam szło! Naprawdę, szczerze polecam taki sposób na przećwiczenie kroków. Tańczycie w swoim tempie, do swojej muzyki, jak Wam się podoba. Oczywiście można też zapisać się na taką indywidualną lekcję, ale na razie chcieliśmy sami poćwiczyć. Akurat tak się złożyło, że po tych dwóch godzinach miałam jeszcze jedną lekcję Hobby T.T., więc cały wieczór spędzony na Gajowickiej :)
Jeżeli więc chcecie na spokojnie poćwiczyć nauczone kroki, to polecam zarezerwować salę kiedyś przed zajęciami. No chyba, że możecie z mężem w domu poćwiczyć, wtedy wystarczy trochę miejsca w salonie :)
A jak mi idzie nauka tańców towarzyskich? Po cza-czy przyszedł czas na rumbę, sambę i jive-a. A ostatnio walc angielski... Miło było odpocząć przy standardzie po tych gorących rytmach!
Przed wakacjami chcę się jeszcze poduczyć na zajęciach typu solo, trochę sexy dance... Kiedyś byłam na zajęciach Sexy Dance na poziomie P0, teraz chętnie będę kontynuować... Ktoś dołączy?

1 komentarz: